Dzisiaj inauguracja tematyki "majowej". Na początek  coś dla masochistów.

Wielkie autorytety medialne chętnie opowiadają o "obsesyjno-kompulsywnym"  polskim patriotyzmie. Im większe, tym chętniej. Niektóre z nich przed kamerami rozdzierają szaty i dramatycznie pytają: "Co z tą Polską?".

Dziennikarstwo Tomasza Lisa doceniam od dawna ;). Ulubieniec Andrzeja Urbańskiego tym razem udał się na pogwarki do Szymona Hołowni ("katolik, ale porządny człowiek") do jakiejś nowocześnie religijnej telewizji.

Pogadali. Długo i soczyście. Efektowne pytania i efektowne odpowiedzi. Tzw. dyskusja na poziomie...

"Po co Polakowi Polska? Żeby się wsciekać na siebie...",   "Jaki jest stosunek Polaka do Polski? To schizofreniczna relacja , patologicznie uzależnienie...", "Trudna miłość? Oj trudna! Nawet z elementami przemocy domowej...".

Pogadali. I szczere zatroskanie Polską mieli na twarzach.

Robili wrażenie "nacjonalistów na abarot". Są chyba przekonani, że do narodowości powinno być przyporządkowane wartościowanie...!?? Z tym, że akurat narodowość polska to dla nich obciążenie. To smród. Obrzydliwy smród, który trzeba niwelować europejską perfumą... 

Rzygaja na Polskę. Nie dbają o treści jakimi swoją Ojczynę oblewają. Rzygają.

Ale z zatroskanych, szczerych twarzy widać, że rzygają "patriotycznie".